Korepetytor Eustachy Rylski
(c) RAFAŁ GUZ
Krzysztof Masłoń
Cała ta historia, bardzo sugestywnie opowiedziana, ma jeden, szczególnie ciekawy, aspekt. Otóż, bardzo być może, w ogóle się nie zdarzyła
Od głośnego debiutu Eustachego Rylskiego - dyptyku powieściowego "Stankiewicz. Powrót" - minęło dwadzieścia lat. Cała epoka: i w naszej historii, i w literaturze. Podobno zmieniło się w tym czasie wszystko. "Człowiekiem w cieniu" Rylski dowodzi, że nie zmieniło się nic.
Jego proza jest wciąż taka sama: kunsztowna i zarazem najprostsza z możliwych, ostentacyjnie tradycyjna, w istocie nowoczesna choć wyzbyta wszelkiej maniery, mocno osadzona w historii i w "tu i teraz", dotykająca najważniejszych problemów współczesnego człowieka, a przy tym atrakcyjna dla czytelnika, niosąca ze sobą niepokojącą tajemnicę, intrygująca, niedopowiedziana. Jednym słowem, na okoliczność "Człowieka w cieniu" wydobyć należałoby z zakamarków pamięci zapomniany termin: literatura piękna.
Eustachy Rylski, o czym trzeba w tym miejscu przypomnieć, przez minione dwadzieścia lat był obecny w literaturze, tyle że jakby na jej poboczu. W 1987 roku wydał tom opowiadań "Tylko chłód", pisał scenariusze filmowe (m.in. na podstawie własnego opowiadania "Dziewczynka z hotelu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta