Zbrodnia NIEPRZEDAWNIONA
Nigdy nie miałem wątpliwości, kto dokonał zbrodni katyńskiej. Prawdę znałem od początku. A to za sprawą listu, jaki rodzina otrzymała w listopadzie 1939 r.
Mój ojciec, kapitan Władysław Dusiewicz, w czasie pierwszej wojny światowej walczył w Legionach. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a po jej zakończeniu został pracownikiem więziennictwa. Przed samą wojną był naczelnikiem więzienia w Grodzisku Wielkopolskim, wówczas mieście leżącym przy granicy z Rzeszą. W sierpniu 1939 r. nasza Straż Graniczna zatrzymała siedmiu niemieckich dywersantów, którzy przenosili ważne dokumenty operacyjne. Ojciec dostał rozkaz przetransportowania aresztowanych do Brześcia nad Bugiem. Później walczył w obronie tej twierdzy i tam został ciężko ranny. Dostał się do niemieckiej niewoli, lecz później przekazano go Rosjanom. Został zastrzelony podczas transportu do obozu jenieckiego w Ostaszkowie. Było to w Mińsku, Rosjanie rzucili ciało na pobocze. Dowiedziałem się o wszystkim jesienią 1939 r. z listu oficera, który mojego ojca poznał już w niewoli. Tata prosił, by w razie wypadku powiadomił rodzinę. Tak zrobił. Pamiętam dobrze tamten list -...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

