Zawód zdobyty pod celą wcale nie jest gorszy
Dwudziestotrzyletni Jacek w styczniu wyszedł z więzienia w Barczewie. Odsiadywał trzy lata za kradzież. Sąd zwolnił go warunkowo. W wyjściu na wolność pomógł mu kurs na zawodowego glazurnika, który skończył w więzieniu. Przy okazji nauczył się profesji tynkarza, więc na wolności pracuje w firmie budowlanej wykańczającej mieszkania.
- To był bardzo dobry więzień. Tylko takich kwalifikujemy na kursy zawodowe. Niedawno nasz wychowawca spotkał go w Olsztynie. Pan Jacek dziękował mu za tamten kurs. Człowiek, który go zatrudnił, ceni jego pracę, choć Jacek nie ukrywał, że zawód zdobył w więzieniu - opowiada Marek Kulwicki, kierownik działu penitencjarnego Zakładu Karnego w Barczewie.
Wybrukują swoje więzieniaW więzieniu w Barczewie kary odsiaduje ponad 700 mężczyzn. W tym roku tylko na kurs brukarza zgłosiło się sześciu chętnych na...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
