Czas spokornieć
Czas spokornieć. IRLANDIA – POLSKA 2:0 | Dziurawa obrona, nieskuteczny atak. Przed meczem trener miał wiele pytań, nie dostał dobrych odpowiedzi.
Michał Kołodziejczyk z Dublina
Przegraliśmy drugi z rzędu towarzyski mecz, grając w najsilniejszym składzie. O ile jesienią futbolu uczyli nas wirtuozi z Urugwaju, teraz okazaliśmy się gorsi od drużyny kopaczy. Przed przerwą Polacy częściej utrzymywali się przy piłce, widać było, że mają większe umiejętności i grają w lepszych klubach. Przed meczem organizatorzy meczu puścili z głośników polskie rytmy disco polo „Ona tańczy dla mnie", w trakcie gry rytm nadawali już jednak Irlandczycy, a Polska zatańczyła tak, jak chcieli.
Nasi piłkarze, zamiast skupić się na grze, włączyli się do wyścigu na faule wyprostowanymi nogami i sprawdzanie siły łokci, a w tym dla miejscowych trudno znaleźć konkurencję w całej Europie. Kiedy już stwarzali groźne sytuacje, pudłowali, a w obronie byli tak niepewni, jakby widzieli się pierwszy raz.
Przeciętna drużyna
Waldemar Fornalik zaskoczył składem, eksperymentował. Być może poświęcał wynik wczorajszego meczu dla wyższych celów, czyli znalezienia najlepszego ustawienia na marcowy mecz z Ukrainą w eliminacjach mistrzostw świata, ale porażka z Dublina może jednak negatywnie wpłynąć na tych, którzy brali w niej udział. – Jesteśmy przeciętną drużyną, nie ma co się oszukiwać – mówił Jakub Błaszczykowski po porażce z Urugwajem. Wczoraj Polacy pokazali, że w...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta