Marzenie pani Ani
Czas na halowe mistrzostwa świata. Od piątku do niedzieli w sopockiej Ergo Arenie największa impreza sezonu. Mamy szanse na pięć medali.
Mistrzostwa świata są organizowane w Polsce pierwszy raz. Niespełna cztery lata temu Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) przyznało je Sopotowi prawie bez walki, bo Zagrzeb wycofał swoją kandydaturę przed decydującym głosowaniem i można było wykorzystać szansę. To najmniejsze miasto, jakie dostało tę ważną imprezę, ale dla współczesnej lekkoatletyki liczy się przecież także hala – nowa Ergo Arena nie musi bać się porównań ze światem; połączenia komunikacyjne, hotele i sprawność organizacyjna – w tych kwestiach miasto i okolice też mają sprawdzone możliwości.
Pod dachem Ergo Areny odbędzie się 26 konkurencji. Kto zna lekką atletykę, wie świetnie, że jak sprinty, to na 60 i 400 m, że sztafety to tylko 4x400 m, że biegi średnie pozostają takie jak na odkrytym stadionie (800 i 1500 m), ale długie to tylko 3000 m. Zamiast dziesięcioboju (panowie) i siedmioboju (panie) rozgrywa się siedmiobój i pięciobój, płotkarze i płotkarki ścigają się na 60 m, skoki nie mają ograniczeń, ale z rzutów pozostaje jedynie pchnięcie kulą.
Tyle jednak wystarczy, by przez trzy dni działo się wiele od rana do wieczora, choć jak...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
