Stare układy nie tracą energii
Balet. Przyjemność daje spektakl, w którym wykonawcy emanują radością. Taki jest właśnie „Don Kichot" w Operze Narodowej - pisze Jacek Marczyński.
O takich widowiskach mawiano kiedyś, że są dla widzów od lat siedmiu do 100. Ale czy dziś istnieje sztuka łącząca pokolenia? Twórcy piszą nowe wersje starych bajek, wymyślają własne o robotach i potworach, a ten świat jest obcy dziadkom, a często i rodzicom. Na dodatek kultura masowa odesłała balet klasyczny do muzeum, a większość choreografów stara się wymyślić własny styl, a nie korzystać z dawnych wzorców.
Po co więc i dla kogo jest dziś balet klasyczny? Niech każdy odpowie sam, wybrawszy się do Opery Narodowej na „Don Kichota".
To tytuł z klasycznego kanonu. Ludwig Minkus...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
