Język, który zabija
W USA morderca, który zastrzelił kogoś, by mu zabrać portfel, jest uznany za mniej winnego niż ten, który zabił z nienawiści do innowierców – pisze publicystka „Rzeczpospolitej".
Odczłowieczanie przeciwnika jest jednym ze skutecznych sposobów przygotowywania do wojny. Zwłaszcza w przeszłości żołnierz musiał nieraz widzieć z bliska twarz stojącego przed nim wroga, którego miał zarąbać lub zastrzelić.
Żeby Niemcy mogli skutecznie zabijać cywilów, tych trzeba było przedstawiać jako podludzi – niezależnie od tego, czy chodziło o Polaków, Ukraińców czy Żydów. Propaganda była doskonale przygotowana: służyły jej słowa, karykatury czy filmy.
Zdrajcy, krwiopijcy, rewizjoniści, syjoniści
W Związku Sowieckim i innych komunistycznych krajach język i gesty nienawiści przetrwały dłużej niż same systemy. Moje pokolenie uczniów szkół podstawowych we wczesnych latach 50. miało nienawidzić Amerykanów, przywódcę antykomunistycznych sił w Chinach Czang Kaj-szeka czy pierwszego prezydenta Korei Południowej...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
