Kiedy faktoring może się opłacać
Firmy wciąż niechętnie sięgają po inne niż kredyt narzędzia gwarantujące płynność finansową.
Robert Azembski
Gdyby Jerzy Koniecki z firmy Bud-lak wiedział, że ostatni klient aż tak bardzo opóźni mu się z zapłatą za wykonaną pracę, a bank odmówi pomostowego finansowania, bo przekroczył w nim już wszystkie limity, być może nie zacząłby kolejnej budowy. Stało się jednak inaczej, budowa ruszyła, terminy goniły.
Zwrócił się więc do hurtowni, z którą najczęściej i najchętniej współpracuje o dostarczenie materiałów budowlanych, proponując, że zapłaci dopiero za dwa miesiące. Hurtownia wydała towar i zgodziła się na wydłużony termin płatności. Dlaczego?
Hurtownia, której zależy na podtrzymaniu relacji ze sprawdzonym partnerem, skorzystała z usługi firmy faktoringowej, która przejęła na siebie zapłacenie faktur. Gdy minie termin płatności, Koniecki wpłaci pieniądze na konto faktora, a ten odda je hurtowni, po potrąceniu swojej prowizji oraz marży. Tak to działa, w uproszczeniu.
Jednak wiele firm nadal niechętnie korzysta z faktoringu. Ich...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
