Conrad na srebrnym ekranie
Jak kino radziło sobie z jednym z najpopularniejszych anglojęzycznych pisarzy w historii? Czy Joseph Conrad mógłby być zadowolony z adaptacji filmowych jego dzieł?
Józef Teodor Konrad Korzeniowski, znany na całym świecie jako Joseph Conrad, należy do grona najwybitniejszych pisarzy przełomu XIX i XX wieku. Polski emigrant, który we Francji zaciągnął się na statek, został marynarzem, później kapitanem, a na koniec – pisarzem o międzynarodowej sławie. W swoich książkach tworzył obrazy odległych światów, odkrywanych przez jego bohaterów. Często ta poznawcza podróż nie oznaczała jedynie setek kilometrów na morzu czy lądzie, ale była wędrówką w głąb ludzkiej duszy, swoistym rekonesansem ludzkiej psychiki. Na przestrzeni blisko 100 lat od śmierci pisarza jego dzieła stały się wyzwaniem dla twórców filmowych, którzy chcieli nie tylko pokazać wierność oryginałowi, ale również wyeksponować to, co Conrad starał się podsuwać czytelnikowi: zrozumienie samego siebie, budowanie osobistej ścieżki przez duszę.
Moralne rozterki: „Lord Jim”
Mianem najwybitniejszej powieści Josepha Conrada określany jest wydany w 1900 r. „Lord Jim”. Poznajemy w niej młodego oficera marynarki, który opuścił powierzony mu statek. To historia o mocno zarysowanej kwestii moralnej: honorze, poczuciu odpowiedzialności, winie i jej odkupieniu.
Pierwszy raz po „Lorda Jima” sięgnął Victor Fleming. Premiera niemego filmu odbyła się w grudniu 1925 r., a zatem...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta