Wenezuela nowym Wietnamem?
Delcy Rodríguez musi zadowolić USA i antyamerykańskie siły zbrojne w kraju. Jeśli straci kontrolę nad państwem, Stany mogą zostać zmuszone do długotrwałej interwencji – ostrzega John Polga-Hecimovich, amerykański politolog.
Donald Trump ma plan na Wenezuelę czy też działa pod wpływem impulsów, a Nicolása Maduro kazał porwać być może po to, aby dorównać Barackowi Obamie, któremu udało się doprowadzić do likwidacji Osamy bin Ladena?
Administracja Trumpa nie ma całościowej strategii działania wobec Wenezueli. Trzeba raczej mówić o kolejnych, taktycznych ruchach. Najpierw posłanie marynarki wojennej w rejon południowych Karaibów. Gdy to nie przyniosło oczekiwanych efektów, likwidacja małych, wenezuelskich kutrów. Dalej groźby inwazji lądowej. Potem przejęcie działających w ukryciu tankowców floty cieni. No i w końcu porwanie Maduro. Niektóre źródła w administracji Trumpa twierdzą, że prezydent Wenezueli chciał na poważnie podjąć negocjacje. W Białym Domu miał ostatecznie paść rozkaz przejęcia Maduro, gdy ten na jednym z wieców zaczął tańczyć i śpiewać „pokój, nie wojna!”. Trump uznał, że w ten sposób wyśmiewał USA. To byłaby więc kropla, która przelała czarę goryczy. Bo owszem, plan zatrzymania Maduro był przygotowany od października. Ale niemal do ostatniego momentu chodziło tylko o jedną z wielu możliwych opcji działania.
Jakich efektów oczekiwał Trump?
Mówił o tym otwarcie. To są trzy rzeczy. Po pierwsze...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
