Marine Le Pen chce startować, ale czy ma szanse?
Rozpoczęty we wtorek proces w sądzie wyższej instancji rozstrzygnie, czy liderka skrajnej prawicy Marine Le Pen będzie mogła po raz kolejny kandydować na prezydenta Francji w wyborach 2027 roku.
Marine Le Pen ryzykuje wiele. Wyrok, jaki usłyszała w marcu ub.r., był surowy – cztery lata więzienia, z czego dwa w zawieszeniu (przez resztę czasu ma nosić elektroniczną bransoletę), oraz 100 tys. euro grzywny i przede wszystkim pięć lat pozbawienia praw wyborczych z natychmiastowym efektem. Teraz jednak może zostać skazana na jeszcze więcej: do 10 lat więzienia i milion euro grzywny. To kara za stworzenie systemu defraudacji dotacji z Parlamentu Europejskiego, który finansował przez dwie dekady działalność Zjednoczenia Narodowego we Francji.
Le Pen uważa, że „jest malutka szansa”, iż sąd jednak uzna ją za niewinną, a przynajmniej przywróci prawo do udziału w walce o Pałac Elizejski. Proces potrwa miesiąc, a wyrok jest spodziewany latem.
Liderka skrajnej prawicy przygotowywała się do ostatecznego starcia o najwyższy urząd w państwie przynajmniej od 2011 r., kiedy po ojcu przejęła stery tej formacji i starała się ją „ucywilizować”. Co prawda już trzy razy poniosła klęskę w wyborach prezydenckich, jednak za każdym razem radykalnie zwiększała liczbę uzyskanych głosów. W 2022 r. zdobyła ich 41,45 proc. Nigdy nie była tak blisko sukcesu.
Tyle że na tej ostatniej prostej ma nie tylko problemy z prawem. Także Francuzi zaczynają się od niej odwracać. Kompleksowa analiza stanu opinii publicznej przeprowadzona na...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
