W polityce nie ma miejsca na altruizm
Temat Grenlandii to sprawa między Danią a Stanami Zjednoczonymi, a nie stricte polska. Nie widzę konieczności, by Polska się w to jakoś bardzo mocno angażowała – mówi poseł PiS Paweł Jabłoński, były wiceszef MSZ.
Czy Stany Zjednoczone naprawdę chcą zająć Grenlandię siłą, czy tylko za pomocą gróźb chcą zmusić Danię do ustępstw?
Myślę, że chcą zyskać większy wpływ na Grenlandię, w jakimś stopniu kontrolować tę wyspę. Nie sądzę, żeby ostatecznie doszło do użycia siły.
Lider grenlandzkiej opozycji Pele Broberg uważa, że Grenlandia powinna rozpocząć rozmowy z władzami Stanów Zjednoczonych z pominięciem Danii. Pańskim zdaniem taki scenariusz jest realny?
To dość ciekawa kwestia, dlatego że zgodnie z ustawą o samorządzie Grenlandczycy mają prawo zdecydować, czy chcą niepodległości. To ustawa przyjęta w referendum w 2008 r. i zaakceptowana przez Danię rok później. Jest tam wprost zapisane, że decyzja o niepodległości należy tylko do narodu grenlandzkiego. Oczywiście musi być zawarta umowa z Danią, ale sama decyzja kierunkowa ma być podjęta przez Grenlandczyków. W związku z tym gdyby taką decyzję podjęli, to byłoby to zgodne z obecnym prawem. To zależy też od poparcia społecznego.
Sondaże wskazują, że na razie Grenlandczycy raczej nie chcą być częścią USA. A przecież nie musieliby być 51. amerykańskim stanem, możliwa byłaby np. jakaś forma stowarzyszenia.
Dlatego myślę, że sprawa cały czas jest dość mocno otwarta w tym sensie, że jeśli Amerykanie zaproponowaliby...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
