Chcemy okrągłego stołu na Białorusi
Aleksander Łukaszenko wodzi amerykańską administrację za nos. Amerykanie nie są naiwni i doskonale to rozumieją. Ale nie mogą z nim postąpić tak, jak zrobili to z Madurem – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Polsce.
Czy niedawne wydarzenia w Wenezueli dodają zapału przeciwnikom reżimu Aleksandra Łukaszenki, przyjaciela Nicolása Maduro?
To, co stało się z Maduro, jest bezpośrednim i dość jasnym sygnałem także dla białoruskiej władzy. Widzimy upadek twierdzy w Caracas. I doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że twierdza Łukaszenki również stoi na glinianych nogach. Maduro zlikwidował taką instytucję jak wybory. Zniszczył ją. Masowe fałszerstwa, likwidacja opozycji, terror siłowy – wszystko to ma również konsekwencje gospodarcze i doprowadziło bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej Wenezueli.
Analogiczna sytuacja ma miejsce na Białorusi. Totalne fałszerstwa wyborcze w latach 2020–2025 i „wybory”, których nie można nazwać wyborami. Masowe protesty, ich brutalne stłumienie, wypędzenia z kraju – podobnie jak w Wenezueli. Według danych ONZ z lutego 2025 r. eksperci ONZ podawali, że do opuszczenia kraju zmuszonych zostało 600 tys. Białorusinów. Dziś, według różnych szacunków, możemy mówić nawet o milionie osób.
Łukaszenko i Maduro mają też wspólnych sojuszników…
Maduro liczył na wsparcie Rosji, Chin i Iranu i uważał, że czyni go to nietykalnym. Jednak to wsparcie okazało się fikcją. Jeśli spojrzymy na zachowanie Amerykanów, zobaczymy, że próbowali wysłać Maduro wyraźny sygnał, że możliwe jest...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
