Sabato mówi adieu
Sábato mówi adieu
Urszula Kozioł
Kiedy 89-letni pisarz pojawił się na tegorocznych majowych targach książki w Buenos Aires, 1200 osób zgromadzonych tam zgotowało mu owację na stojąco. Niektóre kobiety płakały, któraś z nich podbiegła, by go ucałować, także młody człowiek zbliżył się i ująwszy twarz sędziwego pisarza w dłonie, wpatrywał się weń z milczącym uwielbieniem. Z tłumu, jak odnotowała dziennikarka w "Le Monde", padały okrzyki w rodzaju: "Dzięki za wszystko, co pan napisał" i: "Niech pana Bóg błogosławi". A przecież Sábato wcale nie opublikował tak wiele (bo większość napisanych książek spalił, nim ktokolwiek je przeczytał). Ale w tym starcu nienagannie ubranym - starannie zaprasowane spodnie i szary pilśniowy kapelusz - Argentyńczycy czczą nie tylko znakomitego pisarza, eseistę, malarza i erudytę (profesora fizyki, którą studiował w Paryżu prowadząc wspólne potem badania z Ireną Curie), ale także obywatela zaangażowanego jak mało kto po stronie uciemiężonych i skrzywdzonych. To przecież on stanął na czele komisji do spraw osób zaginionych podczas nie tak dawnej dyktatury wojskowej. Zawsze był mocno wyczulony na niesprawiedliwość społeczną, co w młodych latach zbliżyło go na pewien czas do partii komunistycznej. Przez całe życie z uporem i samozaparciem peregrynował w...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta