Uciec z Misia
Co miesiąc wraz z rachunkami za telefon dostaję kilka masywnych, ciężkich blach wtykanych do kopert, żeby przesyłka była tańsza.
Gdyby nie te blachy, listy ważyłyby poniżej 20 gramów, a wtedy podlegałyby pod monopol Poczty Polskiej, która jako państwowy moloch kasuje za przesyłkę nieprzyzwoicie dużo; tylko kiedy są cięższe, można je wysłać firmą prywatną. Zacząłem w końcu te blachy zbierać, chociaż sam nie wiem, po co. Trudno liczyć, że skumulowany idiotyzm przekroczy w końcu jakąś masę krytyczną i stanie się coś. Znajomi, gdy ich pytam, nawet nie zauważają. A tak, rzeczywiście, też mi je wtykają do koperty. Wyrzucam, a co?
Nie wiem sam, co. Krzyczeć, protestować? Zasypać tymi blachami biurko odpowiedniego ministra? Ale który jest odpowiedni? Tylko by się wyszło na wariata. Oczywisty idiotyzm, który powinien...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)