Pożar między politykami
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa celowo zwlekało z przekazaniem Lechowi Kaczyńskiemu wiadomości o tragedii w Kamieniu Pomorskim – uważają współpracownicy prezydenta. Przypominają, że wcześniej zasypywano go nawet mało istotnymi informacjami
– Po żałobie narodowej przystąpimy do tego, by niektóre sprawy rozliczyć, także te związane z tempem informowania organów państwa o tego rodzaju zdarzeniach – zapowiadał jeszcze podczas poniedziałkowego wizytowania pogorzeliska w Kamieniu Pomorskim prezydent Lech Kaczyński.
Urzędnicy Kancelarii Prezydenta oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego zaczęli sprawdzać, dlaczego wiadomość o tragicznym pożarze gdzieś utknęła, a prezydent dowiedział się o wszystkim dużo później od premiera, i to z mediów.
– Informacje o tego typu nagłych zdarzeniach otrzymujemy z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Tym razem kanał ten okazał się niedrożny – mówi „Rz” Jarosław Rybak, rzecznik BBN, które o takich informacjach powiadamia prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
– Rzeczywiście, do BBN ta wiadomość nie poszła –...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
