Rowerem na szklaną górę
Tour de Pologne był kiedyś wyścigiem zgrzebnym, bez blichtru. Jego uczestnicy ścigali się głównie w Polsce powiatowej
Impreza miała jednak fundamentalne znaczenie dla naszego kolarstwa. Była najważniejszym w roku przeglądem sił, defiladą, do której szykowali się krajowi cykliści. Startowała ich ponad setka, wśród nich zupełnie nieznani, dla których pokazanie się na jednym etapie było marzeniem życia.
Pierwszy obrazek, jaki zapamiętałem z Tour de Pologne, to ucieczka kolarza o nazwisku...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)