Każdy ma coś z gamonia
Kandydat Gamoni i Krasnoludków opowiada o latających dywanach, budowie Centrum Happeningu, wyborach banalnych i ekscentrycznych oraz o poszukiwaniach w IPN. Z Waldemarem „Majorem” Fydrychem rozmawia Izabela Kraj.
Będzie druga tura wyborów?
Waldemar Fydrych: Sądzę, że tak. Znajdę się w niej razem z Januszem Korwin-Mikkem. Kluczowe wydaje się pytanie, na którego z nas odda głos Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Nie wiem. Zapytam. Ale dlaczego właściwie mielibyście pokonać Hannę Gronkiewicz-Waltz?
Bo „Major” i Korwin to dwaj najwięksi happenerzy kampanii. Warszawa jest miastem otwartym, o szerokich horyzontach. Wybór obecnej prezydent byłby zbyt banalny. Wybór Czesława Bieleckiego pozwalałby sądzić, że warszawiacy są nieco ekscentryczni, ale bez rozmachu. Liczę, że wykażą się fantazją, wyobraźnią i inteligencją. I wybiorą nas.
Malowałeś na ścianach i chodnikach krasnoludki w czasach PRL, Pomarańczowa Alternatywa wyśmiewała absurdy systemu. Czy w dzisiejszej rzeczywistości jest coś do wyśmiania?
Nasz komitet nie nazywa się Pomarańczowa Alternatywa, tylko Gamonie i Krasnoludki. To nowy twór, tak jak nowa jest rzeczywistość. Ale absurdów nadal jest wiele. Rząd jest absurdalny, absurdalna jest...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
