Pułapki taśmowej sprawiedliwości
U podstaw powołania e-sądu legło błędne założenie, że sąd może działać jak taśma produkcyjna, na której tworzy się powtarzalny i tani produkt – pisze radca prawny.
Sąd elektroniczny od początku wydawał się piękną nowoczesną fabryką sprawiedliwości. Stworzono dla niej nową linię produkcyjną w postaci odrębnej procedury postępowania. Pomysł wydawał się doskonały. M.in. miał rozwiązać problemy natłoku spraw w innych sądach. E-sąd miał się też stać wzorem dla innych sądów, jak szybko, bezkonfliktowo, standardowo i oszczędnie sprawować wymiar sprawiedliwości.
Jednakże już sama lektura przepisów o postępowaniu elektronicznym wskazywała, że e-sąd będzie miał istotne mankamenty. Np. sprawa, w której pozwany wniósł sprzeciw, musi trafić do rozstrzygnięcia do tradycyjnego sądu, co wydłuża jej załatwienie. Dodatkowo jeszcze ujawnił się jaskrawy problem egzekucji „nakazów widmo", o których pozwani dowiadują się otrzymując zawiadomienie o wszczęciu egzekucji. Nie został też osiągnięty zasadniczy cel, dla którego wprowadzano e-sąd, czyli odciążenie tradycyjnych sądów.
Przypadek z e-sądu, jakich wiele
Pani Zofia (moja klientka) prowadzi działalność gospodarczą. Kilka lat temu zmieniła miejsce jej prowadzenia. Dopełniła zgłoszenia tej zmiany w ewidencji działalności gospodarczej. Rozwiązała też umowy związane z poprzednim lokalem. Jednakże jeden z dostawców mediów zagubił wypowiedzenie umowy.
Po prawie dwóch latach dostawca za pośrednictwem e-sądu w Lublinie pozwał ją....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta