Człowiek z mojego świata
Jedną z największych futbolowych satysfakcji jest dla mnie dobra gra bramkarza Arsenalu Łukasza Fabiańskiego.
Nie jest on moim znajomym, nigdy nie rozmawialiśmy, ale intuicyjnie czuję, że to człowiek z mojego świata, bo nie wiem nic o jego życiu prywatnym, żadna Doda nigdy się do niego nie przykleiła, w celebryckim kołowrotku Fabiańskiego po prostu nie ma.
Bez wątpienia w Arsenalu – nawet jako rezerwowy – zarabia godziwe pieniądze, mógłby kupować drogie garnitury i pozować do zdjęć w kolorowej prasie, bo jest mężczyzną więcej niż atrakcyjnym, ale tego nie robi. Mój stosunek do Fabiańskiego na zawsze ukształtował Arsene Wenger, mówiąc, że nie można nie lubić jedynego w drużynie piłkarza bez tatuaży. Było to kilka lat temu, nie wiem, być może jakieś tatuaże...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)