Pod palmami płacze się tak samo
Dostałem właśnie kolejny mejl z cyklu: „Po co pan zajmuje się tymi murzyńskimi dziećmi, a co to, w Polsce mało biedy? Bieda pod palmami jest kolorowa, macie tam ciekawe przygody, nie to co na jakimś naszym zapyziałym osiedlu".
Szczerze lubię odpisywać na takie wiadomości albo zmagać się z nimi ustnie na spotkaniach. Najpierw proszę interlokutora, by rozbudował listę źródeł, z których czerpie wiedzę o współczesnym świecie, o coś więcej niż tylko „W pustyni i w puszczy". Następnie pytam, dlaczego – skoro ma świadomość, że są obok niego potrzebujący – traci czas na smarowanie listów, zamiast urabiać sobie ręce po łokcie, by im ulżyć? Zasada jest prosta: pomagasz temu, kogo spotkałeś. Spotkam człowieka w Polsce, postaram się mu pomóc. Spotkałem w Afryce – pomagam,...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)