Separatyści: z Kijowem możemy rozmawiać jedynie o rozwodzie
Pomagają nam oddziały ochotników z byłego ZSRR – mówi „Rz" wicepremier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, Mirosław Rudenko.
Czy jest szansa na pozostanie Donbasu w granicach Ukrainy?
Mirosław Rudenko: Takiej możliwości już nie ma. Kijów powinien się liczyć z głosem milionów ludzi, którzy poszli do urn w niedzielę. Jeżeli tego nie zrozumieją, będziemy musieli kontynuować naszą walkę. Tyle że ta walka zakończy się porażką Ukrainy, która przestanie istnieć w dotychczasowych granicach. Przytaczając stare rosyjskie przysłowie: kto z mieczem przyjdzie, ten od miecza zginie.
Więc jakie wyjście ma Kijów?
Po pierwsze, ukraińskie władze powinny zakończyć tak zwaną operację antyterrorystyczną. Po drugie, powinny uznać wyniki referendum i zacząć pokojowy „proces rozwodowy" z Donbasem. Tylko wtedy będziemy...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)