Po co bezkrytycznie kopiować przepisy
Urzędnik rozpoczynający pracę potrafi pisać po polsku, bo tego nauczył się w szkole. Szybko jednak „urzędowa fala" każe mu dostosować się do zwyczajów językowych panujących w biurze.
Powszechnie krytykujemy język urzędowy lub urzędniczy za to, że jest zbyt kategoryczny, przepełniony żargonem prawniczym i pełnym tak zwanych brukselizmów. Często jest po prostu niezrozumiały.
Jednak nie w braku znajomości zasad językowych tkwi problem, a w ogólnej ocenie przez urzędników swojego miejsca w społeczeństwie. Trudno mówić o etosie urzędnika w naszym kraju, gdy nadal nie udało się stworzyć służby cywilnej z prawdziwego zdarzenia, wciąż stanowiska są obsadzane z nadania partyjnego, ludzie latami są zatrudniani jako pełniący obowiązki, a początek nowego rozdania politycznego oznacza czystki w urzędach.
Najgorsze jest jednak to, że urzędnicy pogodzili się z tym, że są „młodszymi braćmi" polityków i prawników i dlatego nie muszą być samodzielni.
Wady pisma urzędowego
Urzędnik rozpoczynający pracę potrafi pisać po polsku, bo tego nauczył się w szkole i na studiach. Szybko jednak „urzędowa fala", podobna do tej wojskowej, ustawia młodego człowieka w szeregu i każe mu dostosować się do panujących zwyczajów w urzędzie. Jego język musi się dopasować do wymagań przełożonego: bo takie są zasady, bo wszyscy tak robią, bo tak jest wygodniej.
Główne wady pisma urzędowego wynikają stąd, że urzędnik:
- pisze dla przełożonego, czyli tak jak ten sobie życzy,
- nie ma obowiązku pisania ...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)