Nowe kochanki bluesa
Joe Bonamassa, największy przystojniak światowego bluesa, wystąpi we wtorek w poznańskiej Arenie.
Dziś nawet dziecko wie, że talent się liczy, ale wygląd też ma znaczenie, jeśli się marzy o światowej karierze. Joe Bonamassa jest tego przykładem.
Bluesmani nie cieszyli się zazwyczaj sławą mężczyzn przystojnych i eleganckich. Blues to muzyka wyzwolonych niewolników, którzy śpiewali o pechu, złośliwym losie albo spotkaniu z diabłem, które tylko na początku przyniosło szczęście. Bluesmani nie mieli pieniędzy, grali w barach, a stereotyp obszarpanych łazęgów utwierdził kultowy film „Blues Brothers" o facetach, którzy śpią w hotelu przy hałasującym metrze, gdzie nie można zmrużyć oka.
Nic dziwnego, że bluesa słuchali hippisi lub faceci pijący tylko piwo.
Młody Zeppelin
Ten zły trend zmieniał Eric Clapton, ale prawdziwego przełomu dokonał właśnie Joe Bonamassa. Nowojorski bluesman z włosami ułożonymi brylantyną, w eleganckich marynarkach, w czarnych okularach może liczyć na obecność pięknych pań na widowni. W...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
