Katalonia nie chce już być bogata. Banki uciekają
W Barcelonie wielki biznes – ci, co mają pieniądze – staje się coraz bardziej nerwowy. Zaczyna doń docierać, że niepodległa Katalonia może oznaczać bankructwo.
Po wybiciu się na niepodległość prowincja stanie się krajem miodem i mlekiem płynącym: taka była teza katalońskich secesjonistów, którzy do znudzenia powtarzali, że reszta Hiszpanii „okrada" prowincję.
Ale w miarę jak zbliża się moment jednostronnej deklaracji niepodległości, przyszłość Katalończyków rysuje się w zgoła innych barwach. W środę w czasie debaty w Parlamencie Europejskim żadna frakcja nie poparła planów oderwania się od Hiszpanii, nie uczynił tego też żaden rząd krajów Unii i sama Bruksela. Po stronie Madrytu jasno opowiedział się nawet papież Franciszek. Stało się zupełnie jasne, że nowy kraj, jeśli w ogóle...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)