Nie ma nic za darmo
Bezkosztowe regulacje nie istnieją. I jeśli ktoś wierzy, że obciążona dodatkowymi obowiązkami branża nie przerzuci kosztów na klientów, jest naiwniakiem. Albo świadomie mami wyborców.
Nie ma czegoś takiego jak darmowy lunch” – kto pierwszy użył tych słów? Trudno dociec, ponoć ich rodowód sięga lat 30. ubiegłego wieku. Pewne jest natomiast jedno: darmowość jest iluzją, za którą ktoś jednak musi zapłacić. To samo dotyczy wszelkich regulacji.
Handel właśnie podsumowuje koszt szeregu zmian, jakie musi wprowadzić. Od opornie startującego systemu kaucyjnego, przez miejsca do ładowania e-aut, przez koszty rozszerzonej odpowiedzialności producenta wyrobów pod markami własnymi sieci, po planowane restrykcje w handlu alkoholem. Zebrało się tego –...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)