Przepisy o zgromadzeniach publicznych trzeba zmienić
Prawo powinno nakładać obowiązek poinformowania organu gminy, że planowane przez organizatora zgromadzenie się nie odbędzie – mówi prof. Marcin Jurgilewicz z Politechniki Rzeszowskiej.
We Wrocławiu w ostatnich kilkunastu miesiącach jeden z działaczy pro-life zgłosił prawie 2,2 tys. zgromadzeń. Pojawił się na siedemnastu. Pozostałych nie odwołał, przez co jedynymi osobami, które pojawiły się w oznaczonym we wniosku miejscu i czasie zgromadzenia byli policjanci, którzy mieli je zabezpieczać. Ci mają już dość i wysyłają do sądów wnioski o ukaranie za wykroczenie w postaci niepotrzebnego angażowania służb.
Opisany przypadek pokazuje, że mamy do czynienia z pewną luką w przepisach. Ustawodawca nowelizując w 2015 r. ustawę – Prawo o zgromadzeniach nie przewidział, że ktoś będzie w taki sposób próbował nadużywać swojego konstytucyjnego prawa do organizowania pokojowych zgromadzeń. W praktyce jednak przypisywanie w takich przypadkach odpowiedzialności określonej w art. 66 § 1 pkt. 1 ustawy – Kodeks wykroczeń może być mało skuteczne, ponieważ w przypadku odpowiedzialności za wskazane wykroczenie należałoby wykazać, że już na etapie zgłaszania organizator z góry nie chciał przeprowadzić zgromadzenia, a celem zgłoszenia było wyłącznie wprowadzenie w błąd organu gminy, niemniej może się zdarzyć, że...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)