Metody PiS wciąż się przydają
Gdyby prokurator, umarzając postępowania w sprawie Ewy Wrzosek, powołał się na stan wyższej konieczności, to taka decyzja, choć kontrowersyjna, jakoś by się broniła. Skasowanie sprawy w sposób i w stylu, jaki wybrano, odarło wszystkich ze złudzeń.
Do niedawna myślałem, że w sprawie dotyczącej przekroczenia uprawnień przez prokurator Ewę Wrzosek (w celu zablokowania betonowania mediów publicznych przez poprzednią władzę), bardziej skandaliczny niż decyzja o umorzeniu postępowania był brak Nagrody Grand Press dla Patryka Słowika, który pierwszy opisał całą historię. Mimo że od publikacji Wirtualnej Polski minęły prawie dwa lata, warto sobie tamten tekst odświeżyć.
Teraz okazało się, że jest jeszcze gorzej. Jak ujawniła Niezależna.pl, decyzji o umorzeniu nie podjął bowiem prokurator referent, lecz jego zwierzchnik. Prokurator prowadzący sprawę chciał nawet postawić zarzuty i przygotował wniosek do Sądu Najwyższego o uchylenie immunitetu. Jego przełożony miał na ten temat inne zdanie i umorzył postępowanie. Formalnie miał do tego prawo. Dlaczego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)