Nowy zajazd na jawność
Społeczeństwo obywatelskie, które w ostatnich kryzysach było pierwsze na linii frontu, właśnie się dowiaduje, że instytucje, które zawsze były spóźnione, muszą mieć więcej swobody w ukrywaniu swoich niedociągnięć.
Bez zdumienia, ale jednak z lekką irytacją, zapoznałam się z tekstem szykującym grunt pod ograniczenia jawności. Tym razem wyciągnięto broń atomową. Bezpieczeństwo! No i kto się temu będzie przeciwstawiał? Chyba tylko pożyteczni idioci Kremla, czyż nie?
W tekście o jakże znaczącym tytule „Wnioski o informacje jak przygotowanie do sabotażu” portal prawo.pl pisze: „Z pozoru banalne pytania o numery rejestracyjne strażackich wozów, pojemność silników, zakupiony sprzęt, czy słabe punkty cyberochrony spływają do gmin w całym kraju – i to niemal hurtowo. Samorządowcy coraz częściej podejrzewają, że nie chodzi o ciekawość obywateli, lecz o rozpoznanie wywiadowcze. Eksperci ostrzegają: w epoce wojny hybrydowej luka w przepisach o dostępie do informacji publicznej oraz ustawie o otwartych danych staje się realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa”.
Jaka luka? Wiele da się powiedzieć o ustawie o dostępie do informacji publicznej, o tym jak podmioty zobowiązane czynią z niej nieużyteczne narzędzie, ale „luka” jest dla mnie nowością.
Argumenty zdroworozsądkowe
Ale zacznijmy od sposobu naświetlenia sprawy w artykule. Chciałabym zobaczyć pytanie „Wnioskuję o udostępnienie mi informacji o słabych punktach cyberochrony”? A te numery rejestracyjne wozów strażackich...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)