Auta elektryczne tanieją nawet bez dopłat
Rabaty sięgają dziesiątek tysięcy złotych. W Polsce sprzedaż hamuje, więc salony walczą o klientów ostrą obniżką cen.
Gdy klienci polskich salonów samochodowych mogą już tylko wspominać rządowe dopłaty do samochodów elektrycznych, bogaty Zachód nie żałuje na nie pieniędzy. Państwowe dofinansowanie do elektryków znowu uruchamiają Niemcy, hojnie dopłacają do nich Włosi, z dopłatą kupuje się e-auta we Francji. Tymczasem w Polsce dealerzy płaczą i płacą. Płaczą, bo w lutym sprzedaż samochodów elektrycznych wyniosła 1891 sztuk i choć był to poziom porównywalny do tego samego miesiąca sprzed roku, to jednak w porównaniu do stycznia skurczył się o 46 proc., a w stosunku do grudnia rejestracje tąpnęły o 75 proc. Płacą, bo chcą jako tako utrzymać zainteresowanie klientów, tną marże i sięgają po imponujące rabaty. Przykładowo na BMW i5 z pakietem M Sport można dostać 35 proc. upustu, na Mercedesa EQE 350 4-Matic – 31 proc., na Fiata Grande Panda La Prima 33 proc., na Toyotę ProAce Medium Active – nawet 50 proc. rabatu. Kwotowo największe obniżki widać w segmencie premium. W przypadku samochodów kosztujących od 225 tys. zł netto wzwyż (od tej wysokości nie było już...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
