Korupcja przeżarła Węgry Viktora Orbána
Całe państwo stało się zakładnikiem systemu korupcyjnego, który doprowadził Węgry do ruiny. Ludziom żyje się coraz gorzej i zaczynają to łączyć z przekupnością władzy – mówi szef biura Transparency International w Budapeszcie József Péter Martin.
Korupcja to rak, który w jakimś stopniu trawi każdy kraj. Przypadek Węgier Viktora Orbána jest szczególny?
Czwarty rok z rzędu Węgry otwierają ranking korupcji Transparency International w Unii Europejskiej. Korupcja stała się tu zjawiskiem systemowym, państwo jest jej zakładnikiem. Oznacza to, że większość instytucji publicznych nie działa już dla wspólnego dobra, ale zajmuje się transferem ogromnych środków do wąskiej grupy osób powiązanych z Orbánem, a także do samego premiera. Temu też służy prawo. Niezależny portal informacyjny Direkt36 starał się ten mechanizm przybliżyć w filmie dokumentalnym „Dynastia”.
Czy da się oszacować, ile w ten sposób zarobiła ta grupa trzymająca władzę?
Jest to znacznie trudniejsze, niż w przypadku np. Czech i premiera Andrieja Babisa. Na Węgrzech ten mechanizm jest o wiele bardziej złożony. Zaczynając od samego Orbána, który teoretycznie nie posiada ogromnego majątku. Nieprawdopodobnie wzbogacili się głównie członkowie jego rodziny. Chodzi w szczególności o jego ojca i zięcia. Ale mamy też sporo danych odnoszących się do bliskich sojuszników premiera, zaczynając od najbogatszego z nich, byłego wójta wioski Felcsút Lőrinca Mészárosa, z której pochodzi Orbán. Tylko on sam w ciągu minionych trzech lat przejął 9 proc....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
