Budapeszt. Anatomia katastrofy
Przywódcy całej prorosyjskiej skrajnej prawicy Europy zjechali do węgierskiej stolicy, aby ratować Viktora Orbána przed coraz bardziej prawdopodobną klęską wyborczą. W Budapeszcie pojawił się także prezydent Polski.
Jeszcze przed przylotem do stolicy Węgier w poniedziałek wczesnym popołudniem Karol Nawrocki zrozumiał, jak wielki zrobił błąd, przyjmując zaproszenie Viktora Orbána. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Dzień wcześniej „Rzeczpospolita” pisała, że „prezydent Nawrocki wybrał jak Kreml. Orbána”. Już w Przemyślu, gdzie przed południem spotkał się z mającym zasadniczo rolę ceremonialną prezydentem Węgier Tamásem Sulyokiem, Nawrocki znalazł się w defensywie. Na konferencji prasowej musiał przekonywać, że jest wrogiem Putina. Ale gdy reporter TVN raz jeszcze powrócił do tego tematu, Nawrockiemu puściły nerwy.
– Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski! Władimir Putin to zbrodniarz. Rozumie pan redaktor? – krzyczał
Na awanturę zareagował na X Donald Tusk. – Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie Nawrocki. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno – napisał premier.
Z naszych informacji wynika, że genezy prezydenckiej wizyty w Budapeszcie, która na długo może zaciążyć na wizerunku prezydenta, trzeba szukać jeszcze pod koniec listopada zeszłego roku. To wtedy na dzień przed planowanym spotkaniem z Viktorem Orbánem Karol Nawrocki odwołał przyjazd nad Dunaj. Powodem była wizyta, jaką tuż przedtem węgierski premier złożył na Kremlu.
– Węgrzy byli w szoku. Przygotowali przyjęcie w dawnej ujeżdżalni (odrestaurowany budynek w kompleksie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

