Religijnie niemuzykalny
Nie pasował do epoki Trumpa czy Putina. Jego liberalna wiara w siłę racjonalnego publicznego dyskursu w świecie geopolitycznego cynizmu kojarzyć się może z naiwnością – Jürgena Habermasa wspomina politolog z UKSW.
W wieku 96 lat zmarł Jürgen Habermas, jeden z ostatnich wielkich autorytetów bezpiecznego, wygodnego liberalnego Zachodu, z którym – zanim zdążyliśmy się na dobre oswoić – przychodzi nam się w ciągu ostatnich kilkunastu lat żegnać.
Przez całe dekady ten znany niemiecki filozof i socjolog, wykładowca uniwersytetów we Frankfurcie nad Menem i Heidelbergu, a także dyrektor Instytutu Maxa Plancka w Starnbergu, budził ogromne zainteresowanie, niemal uwielbienie u jednych i stanowczą krytykę u drugich. To, kim był i kim się stał ów wybitny uczony dobrze ilustruje szacunek, z jakim żegnały go różne środowiska i autorytety, od lewa do prawa, także we współczesnej Polsce, w której ani Niemcy, ani tym bardziej postmarksowska Szkoła Frankfurcka – z którą Habermas bywa kojarzony – nie mają dziś, zwłaszcza po prawej stronie, zbyt dobrych notowań.
Od lewicy do liberalizmu
Fenomen życia i naukowego dorobku wybitnego niemieckiego uczonego można opowiedzieć w różnych odsłonach.
Pokoleniowo – urodzony w 1929 r. Habermas należał do generacji Kołakowskiego, Ratzingera, Dahrendorfa, Huntingtona czy św. Jana Pawła II – wybitnych intelektualistów, którzy, opowiadając z różnych ideowych stron wyjątkowość demokratycznego Zachodu, jednocześnie już 40 czy 50 lat temu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
