Moja babcia a elity
W latach 20. XXI w. trwa rozdrażnione wyżywanie się na abstrakcyjnym pojęciu „elita”. Jakby ktoś deptał stare słowniki, by nie zrozumieć definicji. Wykształconym krytykom nie przeszkadza, że ich sposób myślenia bywa równie uproszczony jak ten, który chcą wypierać.
Moja niepełnosprawna babcia była dumna, że dostałem się na studia wyższe. Pamiętam jej spojrzenie. Zrealizowało się to, czego oczekiwała dla rodziny. Po własnym dzieciństwie w czasie okupacji, na nędznej Pradze – tak oto następowało ciche domknięcie historii jej życia niemal bez wykształcenia. Może po prostu to było to, co kwitujemy słowami „spełniona nadzieja”.
Często przypomina mi się rozmowa ze wspomnień, gdy słyszę namiętne ataki na elitę. W 2026 r. wykształceni ludzie atakują innych wykształconych ludzi. Bez litości, zawzięcie. Zupełnie tak, jakby jakieś ich młodzieńcze marzenie się nie spełniło. Sugerują, że ktoś ich oszukał. Czegoś im nie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)