Turcja ponosi koszty wojny, której nie chciała
Gospodarka turecka odczuje skutki konfliktu przede wszystkim poprzez wzrost cen ropy. Jest jednak lepiej przygotowana na wstrząs energetyczny, niż była w 2022 r.
Turcja była jednym z krajów, które na drodze dyplomatycznej próbowały zapobiec amerykańsko-izraelskiej wojnie z Iranem. Później, wraz z Pakistanem i Egiptem, pośredniczyła w negocjacjach pokojowych między administracją prezydenta Donalda Trumpa a irańskim przewodniczącym parlamentu Mohammadem Bagherem Ghalibafem. Choć co najmniej trzykrotnie irańskie rakiety wlatywały w jej przestrzeń powietrzną (i na szczęście zostały zestrzelone, zanim wyrządziły szkody), Turcja zachowuje się wobec Iranu dosyć powściągliwie. Już wcześniej dawała do zrozumienia, że obawia się ekonomicznych skutków wojny i ewentualnego napływu fali uchodźców z Iranu.
Tureckie władze wyraźnie też nie chcą, by w wyniku wojny wzrosła potęga Izraela. I trudno się temu dziwić, skoro niektórzy izraelscy politycy wskazują na Turcję jako kolejnego potencjalnego wroga państwa żydowskiego. Wcześniej Ankara mocno wspierała dyplomatycznie Palestyńczyków oraz pomogła sunnickim rebeliantom z organizacji HTS zdobyć władzę nad Syrią, co w Izraelu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)