Nikt nie powiedział, o co walczymy
Rząd Izraela nie powiedział, jaka ma być rzeczywistość polityczna po wojnie. Nikt nie określił, na czym miałoby polegać zwycięstwo z Iranem – mówi Ami Ajalon, były szef Szin Betu, izraelskiej służby bezpieczeństwa wewnętrznego.
Czy wojna z Iranem była Izraelowi potrzebna?
To jest ważne zagadnienie, rozważane nawet w Izraelu. Większość Izraelczyków, w tym ja, uważa, że Iran nigdy nie powinien zdobyć militarnego potencjału nuklearnego, bo jednym z celów irańskiego reżimu jest zniszczenie Izraela. Mówi o tym głośno i wyraźnie, a my musimy zakładać, że póki nie posiada potencjału jądrowego, to w porządku, może grozić, bo tego celu nie zrealizuje. Jeśli irański reżim jednak będzie miał potencjał jądrowy, to nie możemy zakładać, że jest na tyle racjonalny, by nie zaatakować.
Ale czy wojna to była jedyna opcja, by nie dopuścić do posiadania przez Iran bomby atomowej?
Powiedziałem, że jest poważna debata wśród Izraelczyków. Osobiście popierałem porozumienie nuklearne z Iranem podpisane przez prezydenta Baracka Obamę w 2015 r. Uważałem, że połączenie sankcji gospodarczych, odstraszania i dyplomacji to było ogromne osiągnięcie. Ale znowu, wielu Izraelczyków, a przynajmniej ten rząd, nie wierzy w negocjacje, nie wierzy w dyplomację. I to właśnie ten rząd doprowadził wraz ze Stanami Zjednoczonymi do tej wojny. Była to decyzja dwóch osób: prezydenta Donalda Trumpa i premiera Beniamina Netanjahu.
Który z nich odegrał większą rolę?
Nie mam informacji wywiadowczych. Nie znam szczegółów. Kto bardziej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

