Zielone paliwo, czyli latanie z balastem
Nie dość, że drogie, to ciężko je kupić. Unijne wymogi dotyczące udziału zrównoważonego paliwa trafiają w próżnię, rynek nie reaguje, a o drenażu finansowym mówią przewoźnicy i zapowiadają przeniesienie kosztów na pasażerów. Potrzebne będą zmiany.
Od początku 2025 r. linie lotnicze w całej Unii Europejskiej muszą tankować „zielone” paliwo – SAF. Na razie w niewielkiej ilości, ale ten poziom będzie sukcesywnie zwiększany. Dzięki nowemu typowi paliwa lotnictwo ma znacząco obniżyć wpływ na środowisko. Problem w tym, że trudno je kupić, a jeśli jest dostępne, kosztuje nawet pięć razy tyle, co tradycyjne paliwo lotnicze. Dla wielu linii to wydatek, z którym trudno się pogodzić. Należy do nich nasz narodowy LOT.
Zielone i deficytowe. Podaż nie nadąża
Zrównoważone paliwo lotnicze SAF (Sustainable Aviation Fuel) produkuje się z surowców odnawialnych lub odpadów. W Unii Europejskiej, by wyprodukować SAF, „normalne” paliwo lotnicze miesza się przede wszystkim ze specjalnie przygotowanym produktem powstałym z zużytych olejów roślinnych czy odpadami komunalnymi. To produkcja właśnie tego komponentu jest bardzo droga – mało która rafineria jest do tego technologicznie przygotowana, problemem jest także pozyskanie odpowiedniej ilości biokomponentów do SAF. Według szacunków IATA wykorzystywanie tego bardziej zrównoważonego paliwa lotniczego SAF może przyczynić się do ok. 65-procentowej redukcji emisji potrzebnej lotnictwu do osiągnięcia zerowej emisji CO2 do 2050 r.
W Polsce paliwo lotnicze produkuje jedynie Orlen. Z oficjalnego cennika koncernu wynika, że obecnie metr sześcienny tradycyjnego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
