Rośniemy szybko, ale do czołówki daleko
Cargo lotnicze mówi o gospodarce kraju więcej niż ruch pasażerski. Z dynamiki rozwoju „towarowego latania” możemy być zadowoleni, ale musimy zdawać sobie sprawę, gdzie jest nasze miejsce i jakie bariery trzeba pokonać.
W lotniczym ruchu pasażerskim jesteśmy liderem wzrostu w Europie, z świetną perspektywą rozwoju. W cargo lotniczym nasze aktualne miejsce jest w europejskim ogonie. W praktyce niemal się nie liczymy. Przegrywamy nie tylko z takimi potęgami sektora cargo jak Niemcy, Holandia czy Francja. W regionie Europy Środkowej znacząco wyprzedzają nas Węgry. Mamy w Polsce dużo do zrobienia, ale i dużo dobrego już się dzieje.
Efekt niskiej bazy
Transport lotniczego cargo w europejskiej sieci portów lotniczych wzrósł w 2025 r. o 3,2 proc. (do prawie 15 mln ton) w porównaniu z rokiem 2024. Polskie cargo lotnicze stanowi obecnie zaledwie około 1,4 proc. tego, co odprawia się w całej Unii Europejskiej.
Trzeba przyznać, że polska branża lotniczego cargo nie ma łatwego zadania już choćby z tego względu, że – w przeciwieństwie do ruchu pasażerskiego – nie ma dostępu do wiarygodnych, regularnie aktualizowanych danych o rynku. Regulator – Urząd Lotnictwa Cywilnego – publikuje je z ogromnym opóźnieniem.
W Polsce cargo lotnicze „robione” jest w praktyce tylko na pięciu lotniskach: w Warszawie, Katowicach, Rzeszowie, Gdańsku i Wrocławiu. To do nich od kilku lat należy 99,7 proc. tego rynku.
Z obliczeń wykonanych na łamach portalu WNP wynika, że przez te pięć lotnisk w 2025 r. przeszło 221 631 ton ładunków i było to blisko 13 proc. więcej niż rok wcześniej (196 171 ton). Na...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
