„Krwawa niedziela”: „Śmierć Polakom!”
Felieton ten piszę z obowiązku, jaki nakłada na mnie publicystyka historyczna. Bieżąca polityka i służące jej ideologie mnie nie interesują.
11 lipca 1943 r. był na Wołyniu dniem wyjątkowo pogodnym. Po chutorach i polach rozlewał się obezwładniający żar. Lato zdawało się wypełniać świat przytulną sielskością. Ale to był jedynie pozór. Już w południe na skrajach pól zaległa głęboka nienaturalna cisza. Jak na komendę niebo opustoszało: ptaki odleciały, nie chcąc być świadkiem koszmaru, który krwawo zapisze tę niedzielę w dziejach Polski.
Pierwsi wierni już o świcie przekraczali progi swoich świątyń z nabożnym spokojem, nie wiedząc, że to będzie ich dzień ostatecznego pojednania z Bogiem. Kościoły zawsze były miejscem azylu, a skoro wróg miał na swoich czarno-czerwonych sztandarach polowych wyszyte tradycyjne motywy z ikonografii prawosławnej i grekokatolickiej – w tym najczęściej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
