Musimy zmienić debatę o sztucznej inteligencji. Albo będziemy przy stole, albo w menu
Nie powstrzymamy renegocjacji władzy w związku z rozwojem AI. Możemy jednak zdecydować, czy uczestniczymy w niej jako aktywna strona, czy nie robimy nic i stajemy się jej przedmiotem.
Sztuczna inteligencja zmienia świat”. „AI wymaga”. „AI redefiniuje rynek pracy”. Tego typu stwierdzenia można dziś spotkać w mediach, w salach konferencyjnych, przy kuchennym stole. Brzmią rzeczowo, wydają się oczywiste. A jednak są fundamentalnie mylące. Model językowy – bo tym w swej istocie jest najbardziej popularna dziś forma AI – niczego nie wymaga! Wymagania mają konkretni ludzie, firmy, państwa, które wykorzystują AI do tego, by zmieniać warunki gry. Brak tego rozróżnienia w debacie publicznej jest dziś jednym z największych politycznych zaniedbań naszych czasów.
Jak rozmawiamy o AI
Mówimy o AI jak o pogodzie. Coś, co po prostu się dzieje, do czego trzeba się dostroić, co trzeba uważnie obserwować, ale na co nie mamy wpływu. Kilka lat po tym, jak ChatGPT trafił pod strzechy, ta postawa stała się niemal uniwersalna – niezależna od branży, kompetencji czy wieku rozmówcy. Jednostki, firmy, państwa, think-tanki – wszystkie one przyjmują tę samą postawę: AI jako pogoda, my jako ci, którzy biorą parasol albo go zostawiają w domu.
Ta gramatyka, w której AI jest podmiotem zdań, a my biegaczami w wyścigach, których nie wybieraliśmy, nie jest niewinna. Gdy np. zwalniamy pracownika, argumentując to zdolnościami AI, to robimy kilka rzeczy naraz. Rozmywamy odpowiedzialność: zamiast nazwać...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
