Opowieść o szczęśliwych zwierzętach
Opowieść o szczęśliwych zwierzętach
FOT. JACEK DOMIŃSKI
KAZIMIERZ ORŁOŚ
Zbliża się Boże Narodzenie. Jak co roku - na ulicach, w witrynach sklepów, mnóstwo kolorowych zapowiedzi: bombki - coraz bardziej złote i coraz większe. Sztuczne drzewka. Anielskie włosy i różnokolorowe lampki. Chyba już zbyt jaskrawe - tandetne. Dzieci, wychowane na telewizji, tylko udają, że wierzą w świętego Mikołaja, który - z workiem prezentów - przyjdzie w wigilijny wieczór. W opowieści o tym, że zwierzęta przemówią ludzkim głosem w wigilijną noc, nie wierzą na pewno. O czym, zresztą, powiedziałyby ludziom, gdyby rzeczywiście potrafiły przemówić? Zwłaszcza ten podwórzowy pies na łańcuchu, który śpi w na wpół rozwalonej budzie przed niejednym chłopskim domem? Nawet tym z anteną satelitarną na dachu? Skulony, na spróchniałych deskach - zimą? I który latem nigdy nie ma wody w misce? Albo ta krowa i cielak w oborze, zabrudzone po chude grzbiety lepką mazią niewywiezionego gnoju? Koń z żebrami na wierzchu?
W stosunku do zwierząt nic się nie zmienia w naszym katolickim kraju od lat. Traktowanie zwierząt jest bezlitosne, jeśli wyjrzymy poza...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
