Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Ze zwykłej nienawiści

13 lipca 2002 | Plus Minus | RJ
źródło: Nieznane
źródło: Nieznane

INGUSZETIA "NIEZNANI SPRAWCY" W ROSYJSKICH MUNDURACH

Ze zwyczajnej nienawiści...

Wielu uchodźców chciałoby wrócić do Groznego. Tam musieliby jednak żyć jak Witja Gurin - w piwnicach bez kanalizacji, ogrzewania i prądu

FOT. ANDRZEJ WIKTOR

RADOSŁAW JANUSZEWSKI

Na zewnątrz gorąco, w namiocie gorąco i duszno. Kobieta w średnim wieku mówi: - Wziął wędkę i wybiegł. Pokazuje w kąt, jakby tam jeszcze stała ta wędka. Nie wie nic o losie syna, poza tym, że zabrali go ludzie w maskach. - To był piątek wieczór. Federalni zaczęli okrążać obóz - beteery, czołgi, urale. Jak podjechali, to mu powiedziałam, żeby uciekał, a on wziął wędkę i pobiegł, że niby z kolegami ryby idzie łowić nad rzeczkę.

Z głębi namiotu wychodzi kobieta i mężczyzna. Kobieta ma na imię Malika. Oboje przybyli do obozu niedawno, bo szukają syna. Mieszkają w Samaszkach, w Czeczenii, tam była "zaczystka" [Tak miejscowi nazywają akcje armii federalnej, która otacza wsie lub miasteczka w poszukiwaniu czeczeńskich bojowników - red.], więc wysłała syna do rodziny w Siernowodsku. Tam też "zaczystka", tłumaczą, więc poszedł dalej. - Pewnie na drodze zgarnęli go Rosjanie.

Kobieta patrzy martwym wzrokiem, gdy pytam, czy wie, co się dzieje z synem. - Ludzie mówili, że bardzo go pobito....

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Brak okładki

Wydanie: 2669

Spis treści
Zamów abonament