Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Zmieszczą się

13 lipca 2002 | Plus Minus | EK
źródło: Nieznane
źródło: Nieznane

PORTRETY: KS. TADEUSZ FEDOROWICZ

Zmieszczą się wszyscy

FOT. MARIAN RYNKIEWICZ

EWA K. CZACZKOWSKA

W ostatnią sobotę czerwca na cmentarzu w podwarszawskich Laskach został pochowany ksiądz Tadeusz Fedorowicz. Zwyczajny ksiądz, a zarazem ktoś bardzo ważny dla setek, pewnie tysięcy osób. Dla wielu duchowych podopiecznych był Wujem, dla kardynałów Ojcem, a dla Jana Pawła II godnym największego zaufania przyjacielem i spowiednikiem.

Ks. Tadeusz Fedorowicz był kandydatem na metropolitę krakowskiego, dobrowolnie deportowanym duszpasterzem Polaków w sowieckim Kazachstanie; wybitnym rekolekcjonistą, do którego po rady przyjeżdżały księżniczki i kucharki z Londynu, Paryża i Skierniewic; jednym z pierwszych duchownych, który w latach 50. wędrował z młodzieżą, wreszcie przez pół wieku kapelanem Lasek - szczególnego w polskim Kościele miejsca spotkania niewidomych i katolickiej inteligencji.

To dużo jak na jedno, wprawdzie długie, bo 95-letnie, życie. Było ono aktywne, a zarazem ciche i niewidoczne. Mimo gruntownego wykształcenia, szerokiej wiedzy i erudycji nie napisał - oprócz wspomnień z okresu wojny - żadnej książki. Nie opublikował kazań ani rekolekcji. Nie ogłosił żadnej akcji duszpasterskiej, nie zawiązał żadnego oficjalnego ruchu.

- To była praca ukryta, w ludzkich sercach - mówi...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Brak okładki

Wydanie: 2669

Spis treści
Zamów abonament