Allen zamienił Nowy Jork na Londyn
"Match Point" to obraz całkowicie odmienny. Nie ma w nim znerwicowanego, niezgrabnego inteligenta, nie ma śladu po obsesjach Allena na temat religii, seksu, żydostwa. Nie ma nawet Nowego Jorku. A film zachwyca. Profesjonalną robotą, znakomitą grą aktorów, inteligentnym i przewrotnym spojrzeniem na dzisiejszą moralność.
Historia jest prosta. Allen opowiada o miłości, zdradzie, zbrodni. Takich filmów było wiele. Ale "Match Point" jest wycyzelowany, precyzyjny. Napięcie rośnie w nim jak u Hitchcocka, zwrotów akcji nie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
