Starą wołgą do demokracji
Oficjalnie Biały Dom udawał, że nie zdaje sobie sprawy z intencji organizatorów rocznicowych obchodów w Moskwie. Ale sekretarz stanu Condoleezza Rice zbyt dobrze zna się na Rosji, by nie pojąć zamiaru "wmontowania" prezydenta USA w imprezę, która przy okazji składania hołdu bohaterom wojny miała gloryfikować stalinizm. Amerykanie nie chcą robić sobie z Rosji wroga, i to z wielu względów. Odmowa wyjazdu nie wchodziła więc w grę, tym bardziej że byłaby całkowicie niezrozumiała dla większości amerykańskiej opinii publicznej. Biały Dom postanowił zatem obłożyć pobyt w Moskwie dwoma wizytami, które stawiały całą tę skomplikowaną sytuację we właściwym...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)