Don Juan tłumaczem
Don Juan tłumaczem
Rozmowa z Jerzym Radziwiłowiczem
Nie tylko gra pan główną rolę w "Don Juanie" Moliera, ale jest pan również autorem przekładu sztuki. Nie bał się pan ryzyka?
Wszystko zaczęło się od francuskiej premiery. Spektakl "Don Juana" w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego graliśmy w ubiegłym roku ok. 60 razy. Premiera była w Saint Etienne. Potem występowaliśmy w Paryżu i w czterech innych miastach Francji. Przyzwyczaiłem się do rytmu francuskiego tekstu i do sposobu, w jaki są tam sformułowane zdania. Niestety, w istniejących przekładach polskich bardzo mi tego brakowało. Przymierzyłem się, by zrobić to po swojemu. Przetłumaczyłem pierwszy akt. Jurek Grzegorzewski z Jankiem Peszkiem bardzo mnie namawiali, żebym dokończył pracy. Uległem ich...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)