Polska chorobliwa dwupartyjność
Na scenie politycznej trwa wojna o ustrój. PO, mając za sobą większość Polaków, go broni, a PiS, mając za sobą mniejszość Polaków, go atakuje – pisze polityk i publicysta
Od chwili kiedy w Polsce pojawiło się Prawo i Sprawiedliwość i zdobyło duże poparcie wyborców, scena polityczna zmieniła się zasadniczo. Zyskała cechę niezwykłą i zarazem patologiczną. Pierwszy raz od 20 lat istnieje w Polsce silna, wpływowa partia dążąca do usunięcia obecnego ustroju i zastąpienia go innym, bardzo od obecnego odmiennym.
Pojawiła się partia (w tym, jak wyżej podany, sensie) wywrotowa, antyustrojowa. Jej obecność głęboko zmieniła oblicze polityki i debaty publicznej. Nabrały one cech wojny zamiast normalnego sporu w ramach sił akceptujących porządek konstytucyjny. Nic się nie zmieni, dopóki PiS się nie rozpadnie na konserwatywną prawicę uznającą podstawy obecnego porządku i antyustrojowy, radykalny nacjonalizm. Bądź też, co mało prawdopodobne, jeśli partia bardzo się zmieni, doznawszy np. porażek w wyborach samorządowych i prezydenckich.
Wielokrotnie o tej patologicznej osobliwości naszej sceny politycznej pisałem, zwracając uwagę, że jeśli się jej nie widzi, to nie rozumie się toczących od kilku lat wydarzeń. W tym artykule zajmę się analizą dziwnej, nienormalnej, chorobliwej dwupartyjności, którą wytwarza istnienie „partii wywrotowej” oraz tym, co może jej przeciwdziałać.
PiS przestraszyło Polaków
System polityczny, w którym są dwie partie, ma liczne zalety. Na pewno góruje nad partyjnym rozdrobnieniem. Ale tak jest wtedy, kiedy...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)