Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Nie skazywać ludzi „na zawsze”

09 stycznia 2010 | Druga strona | maty
Włodzimierz Zientarski, dziennikarz  motoryzacyjny
autor zdjęcia: Michał Warda
źródło: Fotorzepa
Włodzimierz Zientarski, dziennikarz motoryzacyjny

Pomysł zabierania prawa jazdy kierowcy, który spowodował wypadek, jadąc po pijanemu, budzi mój sprzeciw - mówi Włodzimierz Zientarski, dziennikarz motoryzacyjny

Jestem z całego serca przeciwny wszelkim karom „na zawsze”. Nawet człowiek skazany na dożywotnie więzienie może się ubiegać o skrócenie kary. Jeżeli zabieramy komuś coś „na zawsze”, to tym samym zamykamy przed nim drogę do poprawy.

Wielu teoretyków prawa karnego twierdzi, że zaostrzenie kary nie prowadzi do spadku ilości przestępstw. Następuje wtedy społeczne znieczulenie i ludzie przestają na ten temat myśleć. Kodeks Hammurabiego z zasadą „oko za oko, ząb za ząb” nie doprowadził do tego, że ludzie nagle przestawali być przestępcami. Ktoś zadał mi kiedyś też pytanie: U was dozwolona ilość alkoholu we krwi u kierowcy to 0,2 promila, w Niemczech 0,5 promila, a w Irlandii 0,8 promila. Czy to oznacza, że Polacy mają słabszą głowę od Niemców i Irlandczyków?

Lepiej tworzyć prawo mądre niż surowe, a ludzie je piszący powinni dawać przykład swoim postępowaniem. Dziś jest inaczej, bo ciągle słyszymy o tym, że jakiś poseł łamie przepisy ruchu drogowego.

Brak okładki

Wydanie: 8518

Spis treści
Zamów abonament