Deregulacja: mit niewidzialnej ręki
Jest wiele zawodów, w przypadku których regulowanie dostępu jest co najmniej wątpliwe. Jest jednak trochę takich, których rozregulowanie będzie wymagało później usług wykwalifikowanego sprzątacza – pisze notariusz
Kwestia licencjonowania i dostępu do niektórych zawodów jest ważnym tematem debaty publicznej nie tylko w Polsce. Ostatnio „The Economist" poinformował, że około 1/3 pracowników w USA wykonuje prace, które wymagają różnego rodzaju licencji, a niekiedy są to sytuacje kuriozalne
Jednak ten sam „The Economist" zauważa, że tam, gdzie w grę rzeczywiście wchodzi bezpieczeństwo, ograniczanie dostępu do zawodu jest jak najbardziej uzasadnione. Warto o tym pamiętać, dyskutując o „deregulacji" dostępu do zawodów w Polsce.
Dla każdego nie tylko w Polsce jest oczywiste, że trepanacji czaszki powinien dokonywać doświadczony neurochirurg, a nie osoba, która intensywnie samokształciła się w azteckich metodach przeprowadzania tego typu operacji. Gdy zaczynamy rozmawiać o zawodach prawniczych dla niektórych, i takie reguły przestają być jasne. Dzieje się tak przypuszczalnie dlatego, że nie dla wszystkich aspekt bezpieczeństwa przy ich wykonywaniu jest oczywisty. Dotyczy to także zawodu notariusza i pewnie częściowo sami sobie jesteśmy winni, uporczywie używając określenia „bezpieczeństwo obrotu prawnego", które poza specjalistami niewiele wyjaśnia obywatelom. Gdy jednak uświadomimy sobie, że na skutek niewłaściwie przeprowadzonej czynności notarialnej możemy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta