Różne drogi do celu
Porażka na inaugurację Mundialu nie odbiera szans na Puchar Świata.
Przed czterema laty udowodnili to Hiszpanie.
W meczu ze Szwajcarami niby dominowali, ale brakowało im skuteczności, a jedyną bramkę stracili po katastrofalnych błędach defensywy. „Zagraliście na pół gwizdka" – grzmiał Luis Aragones, który dwa lata wcześniej doprowadził Hiszpanów do mistrzostwa Europy. „To nie jest dobry znak, ale jeszcze wszystko możemy naprawić" – odpowiadał Vicente del Bosque.
I naprawili. Z nożem na gardle pokonali Honduras i Chile, rywalizację grupową kończąc na pierwszym miejscu w tabeli. Później, aż do wielkiego triumfu, nie stracili gola. Wszystkie kolejne mecze wygrali 1:0, także finał z Holandią. Po raz pierwszy w historii tytuł zdobyła drużyna, która turniej rozpoczęła od wpadki.
Złota Nike na własność
Najlepiej MŚ zaczęli w 1950 roku Urugwajczycy. Po wycofaniu się z imprezy Francuzów – powód to zbyt duże odległości między stadionami w Brazylii, na których mieli rozgrywać swoje mecze – ich jedynym grupowym rywalem byli Boliwijczycy. Piłkarze „La Celeste" wygrali 8:0. W drodze po mistrzostwo rozegrali jeszcze tylko trzy spotkania. Decydujące rozegrano na słynnej Maracanie – w obecności 200 tysięcy ludzi...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


